Co do tematów rękopisów wypowiadało się wielu uczonych w niezliczonej ilości książek. Ja nie jestem uczonym, ale rękopisy zaczęły mnie interesować od kiedy zobaczyłem film pt.: „Imię róży”.
Wydaje mi się, że każdy widział kiedyś ten film choć raz i na każdym zrobił on określone wrażenie. To, co mnie przykuło w tej produkcji, to właśnie rękopisy. W zasadzie to wielka mozolność z jaką te rękopisy powstawały. Mnich z danego zakonu mógł poświęcić nawet całe życie na stworzenie jednego manuskryptu. Takie poświęcenie nie mieści się w głowie człowiekowi reklamy, Internetu czy filmików na Youtube. Chodzi tu bowiem o czas, jego poszanowanie i świadomość. Życie przebiega bardzo szybko, wydaje nam się, że żyjąc szybko, korzystamy z życia, a tak naprawdę, to życie przecieka nam przez palce. W dalszej perspektywie, zaczynamy być tym życiem zmęczeni, dostajemy depresji i świadomości braku poczucia sensu. Osoby, które wieki temu poświęcały czas na rękopisy przeżywały życie do końca i w pełni. Tak przynajmniej mi się wydaje. Ich życie było uporządkowane, świadome, oddane idei Boga i zajęciu, które na wieki pozostawiło ślad po ich pracy. Oczywiście nie jest to ślad imienny, ponieważ rękopisy nie były podpisywane, ale zawsze dla piszącego, stworzenie takiego dzieła musiało być satysfakcją.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.